niedziela, 1 kwietnia 2012

Rozdział 3

Rozdział 3

" Niebieskie światełko i  już z tym kończę ! "


Minęło 5 dni odkąd Amanda wróciła ze szpitala. Jednakże te dni spędzała w domu, bo lekarz jej kazał. Ma ogromne zaległości. I musi zaliczyć tzw. " Wiedzę o sztuce ", a ominęły ją zajęcia powtórzeniowe. Musiałą biec do wykładowcy po materiały, przeskanować je na komputer i jeszcze przeanalizować. Niestety Dalia nie mogła uczyć się z nią, bo ona wybrała inny kierunek, to prawda studiują na tym samym uniwersytecie, ale na innych kierunkach, wiadomo jedną z ważniejszych pasji Dal jest taniec i to właśnie w jego kierunku chce się kształcić. Mandy to nie przeszkadza, w końcu są już dorosłe i powinny wiedzieć co je czeka. Amanda będzie studiować jeszcze 2 lata Dalia też więc ich drogi tak łatwo się nie rozejdą, w końcu mieszkają na przeciwko siebie . Mandy już dawno zapomniała o kłótni z Liam'em , ale i tak musi zdecydować, czy naprawdę warto poświęcać dla niego swoje nerwy i cenny czas. W końcu nadszedł dzień egzaminu, a Mandy gdyby wiedziała, co spotka ją tego samego dnia wolałaby siedzieć jeszcze w szpitalu.
- uff . uff. Boże jak się zmęczyłam. jejuuu. ehh. jeszcze mam 10 minut, niezły czas. Może zdążę jeszcze zaczepić Dal...Nie. pewnie jest na drugim końcu akademika. Spytam Katy czy widziała może profesora Kuligana, bo może dziś znowu się spóźni. - Hej! Hej Katy!
- No ?
- Jest już Kuligan ?
- No widziałam, go. Kupił sobie nowe dresy. Hahah!
-Kurde, już myślałam, że znowu się spóźni !
- Ja też, nie chce mi się pisać tego! Co za jełop.
- Wiem...dobra ja idę już na salę! Cześć!
- No pa.
Poszła. Nadszedł czas na wyciągnięcie długopisów. Kuligan przyszedł nawet minutę wcześniej! Biedna Mandy. - Zaczynamy egzamin! Żadnych laptopów!
- Dobra!- krzyczą wszyscy. - ę? co too jeest?! ... tego nie było w materiałach...! O nie, nie .... tylko nie to..jak nie zdam to koniec wrócę do domu i stracę stypendium! Dlaczego ten facet, nie miał tego w materiałach!  Błagam niech mi ktoś pomoooże! - rozpaczała w myślach Mandy. Zdawałoby się, że nawet płynie jej po policzku kryształowa łza. Gdy nagle...
- Jezu luudzie! Proszę profesora rozbijają pana samochód! Widać z okna!
- Że co ?! KONIEC PISANIA, PRZENOSZĘ DATĘ! PRECZ!
- YEAHH! już myślałam, że nie dam rady... muszę się tego nauczyć. - Amanda była ura(t)dowana. Nie mogła  przestać się uśmiechać do momentu gdy spotkała na drodze Liam'a z Mil...
- Ładna z was parka, puszczalskie pieski.
- Dziękujemy, prostytutko za dyche.
- Powodzenia na nowej drodze zdychania frajerzy.
- Dobra...szkoda na Ciebie patrzeć biedaku.
- Fajnie... papa sraluchy.- Amanda miała ogień w oczach, aż widać było czerwone płomienie. Całe szczęście, że po drodze do klubu spotkała Dalię. - Hej, Dal poczekaj!
- O cześć Mandy, jak tam egzamin?
- Odwołany, rozbroili mu autko dresiarzowi. Boże ale to było trudne na początku, aż mi miały łzy z oczu lecieć, bo nie było tego w materiałach!
- Ale oszustwo! Nienawidzę Kuligana, taki z niego artysta jak i ze mnie księżniczka!
- Hehe, a i słuchaj widziałam dzisiaj Liam'a i Mil...Zostali parą.
- O ! No niezły newsik!
- Ta.Wybiłam go sobie z głowy, ja już z tym kończę. Zauważyłam, że jest zwykłym fajansiarzem i jedzie po wszystkim co napotka, jego typy lasek, to rozpuszczone, bogate panienki a'la z apartamentów w Hollywood.
- O, to też niezłe, a już myślałam, że nigdy nie zdasz sobie z tego sprawy...
- No ale widzisz, jednak przejrzałam na oczy. Wiem, że od zawsze Cię tym zamęczałam...Przepraszam, mam teraz dla życia więcej czasu a zwłaszcza dla Ciebie...

sobota, 31 marca 2012

2 rozdział .

Witam - 2 dzień na blogu - 2 rozdział .

Rozdział 2

" Dobrze się bawisz , śmiejąc się z cierpiącego ? "

Kolejny dzień, choć niezwyczajny. Każdy być może myślał, że Liam został porażony, a tu taka niespodzianka...Mandy w szpitalu...Okazało się, że dziewczyna tak machała rękami podczas kłótni, że poraziła samą siebie. Gdy padła na ziemię Liam uciekł...Dal się nią zajęła. Czym prędzej zadzwoniła po pogotowie i opowiedziała co się stało. Po czym pojechała wraz z Amandą w karetce.
- ohhm.... ff... coo sssieee dziejje ?
- Poraziłaś się paralizatorem...
- Sama ?!
- Tak...Bardzo machałaś rękami i tyle.
- A co z Liam'em ?
- Uciekł...przestraszył się odpowiedzialności.
- ... ja ja... czemu....znowu się na nim zawiodłam...i na sobie ! Gdybym przy nim przeczytała ten list na pewno byłoby inaczej, bo sama bym na to wpadła! 
- na co ?
- no na to że on chce mnie oszukać ! bo inaczej było to nie do przewidzenia ! Myślałąm, że ktoś chce mnie zastraszyć....z początku oczywiście...później no... tak jakoś !
- no dobra rozumiem...ale teraz już bądź cicho bo ci się pogorszy, jak dojedziemy do szpitala  to zobaczymy jak jest.-pojechały. Gdy były już na miejscu , Dal musiała poczekać na korytarzu, a Mandy została odwieziona na badania. Lekarz podszedł do Dal:
- Jak się pani nazywa ?
- Dalia Thar, mam 24 lata.
- Aha, dziękuję. Jeśli chce pani zobaczyć Amandę będzie pani musiała poczekać 2 dni...
- Dlaczego tak długo ?
- Okazało się, że panna Phill dostała silnego porażanie mózgowego i ma zmiażdżoną prawą rękę w miejscu dotknięcia paralizatora. Złożymy kość i zbadamy dobrze czaszkę mózgową i pozostawimy ją w śpiączce farmakologicznej. Powinna się obudzić w ciągu tych 2-3 dni.
- Dziękuję za informację...choć Amanda się nie ucieszy. Z resztą ja też nie.
- To już nie moja wina. Oj ! Muszę już iść. Do widzenia!
- Do widzenia...- Dal wyszła. Przechodząc przez korytarz szpitalny zobaczyła jak na oddział wchodzi Liam. Już miała mu coś powiedzieć, ale on sam zaczął.
- Hej, Dalio !
- O zdrajca...świetnie.
- No weź, nie bądź taka! Lepiej powiedz co z nią!
- Ma zmiażdżoną rękę , będzie można ją odwiedzić dopiero za 2-3 dni!
- Hahhah ! Dobrze jej tak, naiwna głupia dziewczyna! Niech się nauczy, że nie można tak wszystkim ufać!
- DOBRZE Z TOBĄ ?! Zamknij paszczę ! Ładnie to się tak śmiać z chorego! To wszystko przez Ciebie! Uważaj bo to dla Ciebie źle się skończy!
- Wyluzuj lala !
- Weź się z tą lalą ! Bawisz tylko swoich osieroconych przez dumę kolegów! Ja rozumiem, że chciałeś jej się po prostu wyśmiać w twarz z jej losu ! Spróbuj tu przyjść jeszcze raz, a pożałujesz.- Dal wybiegła ze szpitala nie chciała patrzeć na tak wrednego człowieka jak Liam...Tamten zaś poszedł tylko się spytać, pod którym leży Amanda i poszedł gdzieś do parku. 3 dni później Dalia przyszła odwiedzić Mandy, przyniosła jej dużo owoców, sok pomidorowy i orzechy włoskie. Niestety spotkała ja przykra niespodzianka.
- Nie mogę uwierzyć w to co widzę...On tu jednak przyszedł...I jeszcze się z nią kłóci...i tak jak myślałam śmieje się z niej !
Kłótnia.
- Hahahah, Boże jak ja Ci dziękuję, że to ona się poraziła !
- Przestań rozumiesz ! Bóg to ci się zaraz odpłaci czymś gorszym za to, że się ze mnie śmiejesz !
- Ale z tą łapą wyglądasz! Nie wyrobie ze śmiechu zaraaaz! Hahahahha!
- Naprawdę nie wiedziałam, że śmianie się z okaleczonych jest takie modne !
[ koniec kłótni , wkracza Dalia ]
- Co tu się dzieje ?!
- Ten bezczel tu przyszedł i jeszcze mnie wyzywa...
- Co ja Ci mówiłam śmieciu o przychodzeniu tutaj ! Jesteś upośledzony czy co ?! Człowieku nei rozumiesz, że jak będziesz na nią darł mordę to może jej się pogorszyć ?!
- Mam to w głębokim poważanie, odwal się lala !
- Ochrona, ochrona ! On się rzuca, próbuje ją okaleczyć psychicznie ! OCHRONAAA !
- Dowód osobisty!
- Nie, za co ?
- Za to kolego, pogarszasz stan pacjentów! Deryk dzwoń na komendę, niech wezmą tego wyrostka!
- I co ładnie to tak śmiać się z chorych ?! - Krzyknęły jednocześnie Mandy i Dal.
- Dziękuję Ci, że mnie bronisz...a teraz pokaż co tam przyniosłaś!
- Nie ma za co...Same zdrowe i dobre rzeczy.
- Gruszki też i orzechy ?!
- Pewnie ! Wiem, że je kochasz.
- Kocham to ja Ciebie, tak wiesz po przyjacielsku .

KONIEC ROZDZIAŁU 2 .
-

czwartek, 29 marca 2012

Część 1

Rozdział 1

" Chyba go .... zabiję "

Dzień jak co dzień. Zajęcia zaczynają się za jakieś pół godziny, a Amandą prowadzi tą swoją ulubioną, poranną rozmowę z Dalią.
- Wiesz co czasami to mam ochotę wbić mu ćwieki w twarz.* - ględzi Mandy ( Amanda )
- Nie bądź taka brutalna, on tylko nie powiedział ci cześć !
- Oh, dla Ciebie to nic...dobrze wiesz że... a już nic !
- Wiesz że ja wiem, że on cię kręci, ale boisz się przyznać. Nie dramatyzuj, po prostu Cię nie zauważył.
- Ale mi pocieszenie! 
- No co, jak miał zauważyć kogoś kto stał za tablicą z ogłoszeniami ?!
- Może masz rację? Może nie potrzebnie się tak denerwuję... Dal patrz, która godzina, mam zaraz zajęcia! Ja lecę, pa! - Amanda pobiegła w stronę drzwi nr. 23 gdzie odbywały się lekcje rysunku. A tu nagle niespodzianka! Drzwi nie chcą się otworzyć...Okazało się, że zajęcia odwołane, a Dalia zniknęła na pół dnia, bo poszła na kurs francuskiego....Mandy, raczej nie miała wielkiej " kupy " przyjaciół, więc poszła do kawiarenki, zamówiła sobie te jej ulubione lody za 2,50 i usiadła przy najlepszym stoliku przy oknie. Akurat był to jeden z tych cieplejszych, bardziej słonecznych dni niż zazwyczaj, więc było na co popatrzeć. Amanda siedziała i patrzyła się na chmury, dy nagle zobaczyła cień, mężczyzny dosiadającego się do niej. Gdy się obróciła ujrzała mężczyznę w czarnym płaszczu, czapce i okularach. Była przerażona. Drżącym głosem spytała:
- Kim pppann jjessst ?
- Nie wolno mi zdradzać!
- Bo ?!
- Bo nie.
- Gadaj dlaczego bo ci sama zdejmę te gogle!
- Dostałem zlecenie na podanie pannie tego listu..
- Zaraz, zaraz... JA ZNAM TEN GŁOS. Liam....
- Zepsułaś mi moment!
- To był kiepski pomysł na przekazanie mi tego listu !
 Przynajmniej go przeczytaj !
- Przy tobie ?! W życiu !
- Nie to nie, bez łaski!
- Do widzenia panu bardzo!
- Ależ już sobie idę!
- Cieszę się....- Na tym skończyła się ta bardzo ożywiona konwersacja.
-Ale ja jestem głupia! - syknęła Mandy.- Może chociaż przeczytam ten list...
Droga Amando !
Wiem jak bardzo masz dosyć moich zaczepek, ale zakończmy tę wojnę.
Spotkaj się ze mną przy fiołkowej łące gdzie słońce grzeje gorącem.
Bądź tak miła zjaw się proszę, świeżą trawę dla Ciebie skoszę.
Godzina 16.00, strój wizytowy, żartowałem...
Proszę Cię jeszcze raz przyjdź.

                           Liam .

- euu...Jak mogłam tak na niego nakrzyczeć ! Zabiję się za to... Nieee....za dużo stracę. Muszę poszukać Dal.- Poszła. Przemierzyła cały akademik i w końcu doszło do niechcianego spotkania. Mil z koleżaneczką. 
- Świetnie ! Jeszcze tego brakowało! - syknęła Mandy.
- O bezguść! Czekaj !
- O co ci znowu chodzi!
- O ten tramwaj co nie chodzi... Słyszałam \, że brzydko spławiłaś Liam'a. Taka grzeczna dziewczynka, a taki cham ?!
- Nie ujadaj, bo ci ślina pocieknie, z marginesem społecznym nie rozmawiam.
- Jaka świnia. Choć Lil idziemy stąd bo zajechało gnojem.
- Łał, wreszcie się wywąchałaś!
-ugh!
- Hahah. - Mandy jest brutalna tylko wobec wrogów i wtedy kiedy się denerwuje. Kiedy minęła jej złość, poszła szukać dalej. Wreszcie ją znalazła siedziała sama w kawiarni. Od razu do niej podbiegła i spytała się o co chodzi.
- Ej co jest ?
- Szkoda gadać, kurs był nędzny, wszystko to co już umiałam wcześniej, a w dodatku prowadzącą była nasza była nauczycielka francuskiego i co chwilę kazała mi odpowiadać na pytania...śmiali się ze mnie do końca  tego jednodniowego kursu. Jak się skończył przyszłam tu. Ale gadaj co u Ciebie !
- Tym bardziej szkoda gadać... Okazało się, że nie zajęcia były odwołane to poszłam na lody do naszej kawiarenki. Usiadłam przy oknie, a tu nagle jakiś facet w czarnym płaszczu itd. no i nie zgadniesz kto to był..
- Kto ?
- Liam....
- Nie gadaj!
- eh. Gadam niestety! No i z nerwów znowu go nieprzyjemnie spławiłam, a on mi dał ten liścik. Masz czytaj.
- No nie wiem co powiedzieć. Chcesz iść na to spotkanie ?
- No raczej tak, to takie miłe, skoro chce zakończyć tą nieistniejącą wojnę...
- A nie myślałaś o tym, że on chce Cię poniżyć i wyśmiewać , że przyszłaś do niego jak jakaś głupia naiwna laska?!
- co? rzeczywiście nie pomyślałam....to mnie zdołowałaś! Jesteś od tego mistrzynią!
- No przepraszam, ale wiesz jacy są mężczyźni.
- No wiem wiem. Mam pomysł! Pójdziesz ze mną i z tym " kwiatowym paralizatorem "
- No nie wiem, mam na dzisiaj plany!
- Proszę Cię, nie chcę kolejny raz zrobić z siebie totalnej idiotki przed nim!
-Dobra, o której to miało być ? o 16 ? Chyba tak. Tak na pewno!
- Dzięki Ci! - Godzina była już około 15.30, dziewczyny powoli się zebrały za jedynym drzewem jakie znalazły. W pewnym momencie ujrzały Liam'a......... z nieporządanymi gośćmi, którym chłopak kazał schować się w tej dłuższej trawie. Mandy i Dal usłyszały głosy:
- Poczekajcie, zaraz ta panna tu przyjdzie, ale będzie polewka!
- Liam, jak ty to robisz, że te naiwniaczki tak się dają na te słodkie słówka!
- Ach, moja tajemnica...- Oczy Amandy zalały się łzami.
-Dal, dlaczego on mi to robi ?!
- Mandy, daj spokój nie jest z Ciebie wart.
- Masz ten paralizator?
- Tak, ale...
- Nie ma ale! Mam dosyć! Dawaj go!-Wybiegła zza drzewa i już miała nacisnąć " guzik ", gdy Liam krzyknął:
- o co ci chodzi !
- NIE JESTEM GŁUCHA !
- czy ty słyszałaś co mówiliśmy ?!
- Jak najbardziej...dlaczego ty? myślałam, myślałam....- zzzzgggzz!- zabrzmiał dźwięk porażenia....

Koniec Rozdziału 1 
Gabciia .

Witaj ...

Witajcie .

Tu rozpoczyna się historia Amandy Phill 24 letniej studentki Akademii Sztuk Pięknych . Ponoć potajemnie podkochuje się w Liamie Strugg'erze i przyjaźni się z tancerką Dalią Thar. 
Interesuje się ona głównie fotografią choć jednak częściej rysuje niż fotografuje. Ah zapomniałabym... Ma także odwiecznego wroga Mil Fagot, która podobno podstępem dostałą się do Akademii ..

Może tak by jej zdjęcie ?

ehh ... nie ma na to czasu ..

z boku chyba wygląda tak :
nie ja tego nie rysowałam .
nie wiele widać prawda ? trudnoo.... wiedzcie że jest podobna .

 Czekajcie na 1 część .