Witam - 2 dzień na blogu - 2 rozdział .
Rozdział 2
" Dobrze się bawisz , śmiejąc się z cierpiącego ? "
Kolejny dzień, choć niezwyczajny. Każdy być może myślał, że Liam został porażony, a tu taka niespodzianka...Mandy w szpitalu...Okazało się, że dziewczyna tak machała rękami podczas kłótni, że poraziła samą siebie. Gdy padła na ziemię Liam uciekł...Dal się nią zajęła. Czym prędzej zadzwoniła po pogotowie i opowiedziała co się stało. Po czym pojechała wraz z Amandą w karetce.
- ohhm.... ff... coo sssieee dziejje ?
- Poraziłaś się paralizatorem...
- Sama ?!
- Tak...Bardzo machałaś rękami i tyle.
- A co z Liam'em ?
- Uciekł...przestraszył się odpowiedzialności.
- ... ja ja... czemu....znowu się na nim zawiodłam...i na sobie ! Gdybym przy nim przeczytała ten list na pewno byłoby inaczej, bo sama bym na to wpadła!
- na co ?
- no na to że on chce mnie oszukać ! bo inaczej było to nie do przewidzenia ! Myślałąm, że ktoś chce mnie zastraszyć....z początku oczywiście...później no... tak jakoś !
- no dobra rozumiem...ale teraz już bądź cicho bo ci się pogorszy, jak dojedziemy do szpitala to zobaczymy jak jest.-pojechały. Gdy były już na miejscu , Dal musiała poczekać na korytarzu, a Mandy została odwieziona na badania. Lekarz podszedł do Dal:
- Jak się pani nazywa ?
- Dalia Thar, mam 24 lata.
- Aha, dziękuję. Jeśli chce pani zobaczyć Amandę będzie pani musiała poczekać 2 dni...
- Dlaczego tak długo ?
- Okazało się, że panna Phill dostała silnego porażanie mózgowego i ma zmiażdżoną prawą rękę w miejscu dotknięcia paralizatora. Złożymy kość i zbadamy dobrze czaszkę mózgową i pozostawimy ją w śpiączce farmakologicznej. Powinna się obudzić w ciągu tych 2-3 dni.
- Dziękuję za informację...choć Amanda się nie ucieszy. Z resztą ja też nie.
- To już nie moja wina. Oj ! Muszę już iść. Do widzenia!
- Do widzenia...- Dal wyszła. Przechodząc przez korytarz szpitalny zobaczyła jak na oddział wchodzi Liam. Już miała mu coś powiedzieć, ale on sam zaczął.
- Hej, Dalio !
- O zdrajca...świetnie.
- No weź, nie bądź taka! Lepiej powiedz co z nią!
- Ma zmiażdżoną rękę , będzie można ją odwiedzić dopiero za 2-3 dni!
- Hahhah ! Dobrze jej tak, naiwna głupia dziewczyna! Niech się nauczy, że nie można tak wszystkim ufać!
- DOBRZE Z TOBĄ ?! Zamknij paszczę ! Ładnie to się tak śmiać z chorego! To wszystko przez Ciebie! Uważaj bo to dla Ciebie źle się skończy!
- Wyluzuj lala !
- Weź się z tą lalą ! Bawisz tylko swoich osieroconych przez dumę kolegów! Ja rozumiem, że chciałeś jej się po prostu wyśmiać w twarz z jej losu ! Spróbuj tu przyjść jeszcze raz, a pożałujesz.- Dal wybiegła ze szpitala nie chciała patrzeć na tak wrednego człowieka jak Liam...Tamten zaś poszedł tylko się spytać, pod którym leży Amanda i poszedł gdzieś do parku. 3 dni później Dalia przyszła odwiedzić Mandy, przyniosła jej dużo owoców, sok pomidorowy i orzechy włoskie. Niestety spotkała ja przykra niespodzianka.
- Nie mogę uwierzyć w to co widzę...On tu jednak przyszedł...I jeszcze się z nią kłóci...i tak jak myślałam śmieje się z niej !
Kłótnia.
- Hahahah, Boże jak ja Ci dziękuję, że to ona się poraziła !
- Przestań rozumiesz ! Bóg to ci się zaraz odpłaci czymś gorszym za to, że się ze mnie śmiejesz !
- Ale z tą łapą wyglądasz! Nie wyrobie ze śmiechu zaraaaz! Hahahahha!
- Naprawdę nie wiedziałam, że śmianie się z okaleczonych jest takie modne !
[ koniec kłótni , wkracza Dalia ]
- Co tu się dzieje ?!
- Ten bezczel tu przyszedł i jeszcze mnie wyzywa...
- Co ja Ci mówiłam śmieciu o przychodzeniu tutaj ! Jesteś upośledzony czy co ?! Człowieku nei rozumiesz, że jak będziesz na nią darł mordę to może jej się pogorszyć ?!
- Mam to w głębokim poważanie, odwal się lala !
- Ochrona, ochrona ! On się rzuca, próbuje ją okaleczyć psychicznie ! OCHRONAAA !
- Dowód osobisty!
- Nie, za co ?
- Za to kolego, pogarszasz stan pacjentów! Deryk dzwoń na komendę, niech wezmą tego wyrostka!
- I co ładnie to tak śmiać się z chorych ?! - Krzyknęły jednocześnie Mandy i Dal.
- Dziękuję Ci, że mnie bronisz...a teraz pokaż co tam przyniosłaś!
- Nie ma za co...Same zdrowe i dobre rzeczy.
- Gruszki też i orzechy ?!
- Pewnie ! Wiem, że je kochasz.
- Kocham to ja Ciebie, tak wiesz po przyjacielsku .
KONIEC ROZDZIAŁU 2 .
- no dobra rozumiem...ale teraz już bądź cicho bo ci się pogorszy, jak dojedziemy do szpitala to zobaczymy jak jest.-pojechały. Gdy były już na miejscu , Dal musiała poczekać na korytarzu, a Mandy została odwieziona na badania. Lekarz podszedł do Dal:
- Jak się pani nazywa ?
- Dalia Thar, mam 24 lata.
- Aha, dziękuję. Jeśli chce pani zobaczyć Amandę będzie pani musiała poczekać 2 dni...
- Dlaczego tak długo ?
- Okazało się, że panna Phill dostała silnego porażanie mózgowego i ma zmiażdżoną prawą rękę w miejscu dotknięcia paralizatora. Złożymy kość i zbadamy dobrze czaszkę mózgową i pozostawimy ją w śpiączce farmakologicznej. Powinna się obudzić w ciągu tych 2-3 dni.
- Dziękuję za informację...choć Amanda się nie ucieszy. Z resztą ja też nie.
- To już nie moja wina. Oj ! Muszę już iść. Do widzenia!
- Do widzenia...- Dal wyszła. Przechodząc przez korytarz szpitalny zobaczyła jak na oddział wchodzi Liam. Już miała mu coś powiedzieć, ale on sam zaczął.
- Hej, Dalio !
- O zdrajca...świetnie.
- No weź, nie bądź taka! Lepiej powiedz co z nią!
- Ma zmiażdżoną rękę , będzie można ją odwiedzić dopiero za 2-3 dni!
- Hahhah ! Dobrze jej tak, naiwna głupia dziewczyna! Niech się nauczy, że nie można tak wszystkim ufać!
- DOBRZE Z TOBĄ ?! Zamknij paszczę ! Ładnie to się tak śmiać z chorego! To wszystko przez Ciebie! Uważaj bo to dla Ciebie źle się skończy!
- Wyluzuj lala !
- Weź się z tą lalą ! Bawisz tylko swoich osieroconych przez dumę kolegów! Ja rozumiem, że chciałeś jej się po prostu wyśmiać w twarz z jej losu ! Spróbuj tu przyjść jeszcze raz, a pożałujesz.- Dal wybiegła ze szpitala nie chciała patrzeć na tak wrednego człowieka jak Liam...Tamten zaś poszedł tylko się spytać, pod którym leży Amanda i poszedł gdzieś do parku. 3 dni później Dalia przyszła odwiedzić Mandy, przyniosła jej dużo owoców, sok pomidorowy i orzechy włoskie. Niestety spotkała ja przykra niespodzianka.
- Nie mogę uwierzyć w to co widzę...On tu jednak przyszedł...I jeszcze się z nią kłóci...i tak jak myślałam śmieje się z niej !
Kłótnia.
- Hahahah, Boże jak ja Ci dziękuję, że to ona się poraziła !
- Przestań rozumiesz ! Bóg to ci się zaraz odpłaci czymś gorszym za to, że się ze mnie śmiejesz !
- Ale z tą łapą wyglądasz! Nie wyrobie ze śmiechu zaraaaz! Hahahahha!
- Naprawdę nie wiedziałam, że śmianie się z okaleczonych jest takie modne !
[ koniec kłótni , wkracza Dalia ]
- Co tu się dzieje ?!
- Ten bezczel tu przyszedł i jeszcze mnie wyzywa...
- Co ja Ci mówiłam śmieciu o przychodzeniu tutaj ! Jesteś upośledzony czy co ?! Człowieku nei rozumiesz, że jak będziesz na nią darł mordę to może jej się pogorszyć ?!
- Mam to w głębokim poważanie, odwal się lala !
- Ochrona, ochrona ! On się rzuca, próbuje ją okaleczyć psychicznie ! OCHRONAAA !
- Dowód osobisty!
- Nie, za co ?
- Za to kolego, pogarszasz stan pacjentów! Deryk dzwoń na komendę, niech wezmą tego wyrostka!
- I co ładnie to tak śmiać się z chorych ?! - Krzyknęły jednocześnie Mandy i Dal.
- Dziękuję Ci, że mnie bronisz...a teraz pokaż co tam przyniosłaś!
- Nie ma za co...Same zdrowe i dobre rzeczy.
- Gruszki też i orzechy ?!
- Pewnie ! Wiem, że je kochasz.
- Kocham to ja Ciebie, tak wiesz po przyjacielsku .
KONIEC ROZDZIAŁU 2 .
-
Boskie . ! Czekam na kolejne ! zapraszam do siebie ; http://xnew-life.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam całe ;D Kocham too :D Bd . tu częściej :D
OdpowiedzUsuńNevekYorkeer !!
Wstrętne dziecko z tego Liama!
OdpowiedzUsuńAle głupek xdd, Biedna Mandy ;/
SIła muzyki, ♥foto-and-my-dreams.blog.onet.pl