Rozdział 1
" Chyba go .... zabiję "
Dzień jak co dzień. Zajęcia zaczynają się za jakieś pół godziny, a Amandą prowadzi tą swoją ulubioną, poranną rozmowę z Dalią.
- Wiesz co czasami to mam ochotę wbić mu ćwieki w twarz.* - ględzi Mandy ( Amanda )
- Nie bądź taka brutalna, on tylko nie powiedział ci cześć !
- Oh, dla Ciebie to nic...dobrze wiesz że... a już nic !
- Wiesz że ja wiem, że on cię kręci, ale boisz się przyznać. Nie dramatyzuj, po prostu Cię nie zauważył.
- Ale mi pocieszenie!
- No co, jak miał zauważyć kogoś kto stał za tablicą z ogłoszeniami ?!
- Może masz rację? Może nie potrzebnie się tak denerwuję... Dal patrz, która godzina, mam zaraz zajęcia! Ja lecę, pa! - Amanda pobiegła w stronę drzwi nr. 23 gdzie odbywały się lekcje rysunku. A tu nagle niespodzianka! Drzwi nie chcą się otworzyć...Okazało się, że zajęcia odwołane, a Dalia zniknęła na pół dnia, bo poszła na kurs francuskiego....Mandy, raczej nie miała wielkiej " kupy " przyjaciół, więc poszła do kawiarenki, zamówiła sobie te jej ulubione lody za 2,50 i usiadła przy najlepszym stoliku przy oknie. Akurat był to jeden z tych cieplejszych, bardziej słonecznych dni niż zazwyczaj, więc było na co popatrzeć. Amanda siedziała i patrzyła się na chmury, dy nagle zobaczyła cień, mężczyzny dosiadającego się do niej. Gdy się obróciła ujrzała mężczyznę w czarnym płaszczu, czapce i okularach. Była przerażona. Drżącym głosem spytała:
- Kim pppann jjessst ?
- Nie wolno mi zdradzać!
- Bo ?!
- Bo nie.
- Gadaj dlaczego bo ci sama zdejmę te gogle!
- Dostałem zlecenie na podanie pannie tego listu..
- Zaraz, zaraz... JA ZNAM TEN GŁOS. Liam....
- Zepsułaś mi moment!
- To był kiepski pomysł na przekazanie mi tego listu !
Przynajmniej go przeczytaj !
- Przy tobie ?! W życiu !
- Nie to nie, bez łaski!
- Do widzenia panu bardzo!
- Ależ już sobie idę!
- Cieszę się....- Na tym skończyła się ta bardzo ożywiona konwersacja.
-Ale ja jestem głupia! - syknęła Mandy.- Może chociaż przeczytam ten list...
Droga Amando !
Wiem jak bardzo masz dosyć moich zaczepek, ale zakończmy tę wojnę.
Spotkaj się ze mną przy fiołkowej łące gdzie słońce grzeje gorącem.
Bądź tak miła zjaw się proszę, świeżą trawę dla Ciebie skoszę.
Godzina 16.00, strój wizytowy, żartowałem...
Proszę Cię jeszcze raz przyjdź.
Liam .
- euu...Jak mogłam tak na niego nakrzyczeć ! Zabiję się za to... Nieee....za dużo stracę. Muszę poszukać Dal.- Poszła. Przemierzyła cały akademik i w końcu doszło do niechcianego spotkania. Mil z koleżaneczką.
- Świetnie ! Jeszcze tego brakowało! - syknęła Mandy.
- O bezguść! Czekaj !
- O co ci znowu chodzi!
- O ten tramwaj co nie chodzi... Słyszałam \, że brzydko spławiłaś Liam'a. Taka grzeczna dziewczynka, a taki cham ?!
- Nie ujadaj, bo ci ślina pocieknie, z marginesem społecznym nie rozmawiam.
- Jaka świnia. Choć Lil idziemy stąd bo zajechało gnojem.
- Łał, wreszcie się wywąchałaś!
-ugh!
- Hahah. - Mandy jest brutalna tylko wobec wrogów i wtedy kiedy się denerwuje. Kiedy minęła jej złość, poszła szukać dalej. Wreszcie ją znalazła siedziała sama w kawiarni. Od razu do niej podbiegła i spytała się o co chodzi.
- Ej co jest ?
- Szkoda gadać, kurs był nędzny, wszystko to co już umiałam wcześniej, a w dodatku prowadzącą była nasza była nauczycielka francuskiego i co chwilę kazała mi odpowiadać na pytania...śmiali się ze mnie do końca tego jednodniowego kursu. Jak się skończył przyszłam tu. Ale gadaj co u Ciebie !
- Tym bardziej szkoda gadać... Okazało się, że nie zajęcia były odwołane to poszłam na lody do naszej kawiarenki. Usiadłam przy oknie, a tu nagle jakiś facet w czarnym płaszczu itd. no i nie zgadniesz kto to był..
- Kto ?
- Liam....
- Nie gadaj!
- eh. Gadam niestety! No i z nerwów znowu go nieprzyjemnie spławiłam, a on mi dał ten liścik. Masz czytaj.
- No nie wiem co powiedzieć. Chcesz iść na to spotkanie ?
- No raczej tak, to takie miłe, skoro chce zakończyć tą nieistniejącą wojnę...
- A nie myślałaś o tym, że on chce Cię poniżyć i wyśmiewać , że przyszłaś do niego jak jakaś głupia naiwna laska?!
- co? rzeczywiście nie pomyślałam....to mnie zdołowałaś! Jesteś od tego mistrzynią!
- No przepraszam, ale wiesz jacy są mężczyźni.
- No wiem wiem. Mam pomysł! Pójdziesz ze mną i z tym " kwiatowym paralizatorem "
- No nie wiem, mam na dzisiaj plany!
- Proszę Cię, nie chcę kolejny raz zrobić z siebie totalnej idiotki przed nim!
-Dobra, o której to miało być ? o 16 ? Chyba tak. Tak na pewno!
- Dzięki Ci! - Godzina była już około 15.30, dziewczyny powoli się zebrały za jedynym drzewem jakie znalazły. W pewnym momencie ujrzały Liam'a......... z nieporządanymi gośćmi, którym chłopak kazał schować się w tej dłuższej trawie. Mandy i Dal usłyszały głosy:
- Poczekajcie, zaraz ta panna tu przyjdzie, ale będzie polewka!
- Liam, jak ty to robisz, że te naiwniaczki tak się dają na te słodkie słówka!
- Ach, moja tajemnica...- Oczy Amandy zalały się łzami.
-Dal, dlaczego on mi to robi ?!
- Mandy, daj spokój nie jest z Ciebie wart.
- Masz ten paralizator?
- Tak, ale...
- Nie ma ale! Mam dosyć! Dawaj go!-Wybiegła zza drzewa i już miała nacisnąć " guzik ", gdy Liam krzyknął:
- o co ci chodzi !
- NIE JESTEM GŁUCHA !
- czy ty słyszałaś co mówiliśmy ?!
- Jak najbardziej...dlaczego ty? myślałam, myślałam....- zzzzgggzz!- zabrzmiał dźwięk porażenia....
Koniec Rozdziału 1
Gabciia .
Aa to ona sie w nim podkochuje, no ciekawe jest to z tym listem ;D już myślałam,że będzie napad ;) To ja Myszeczka113 ( siła muzyki) z bloga foto-and-my-dreams.blog.onet.pl ♥
OdpowiedzUsuńhehe . ; 3
OdpowiedzUsuńŚwietne. ! Nie mogę się doczekać co dalej. ;* Zapraszam do siebie. ^,^ + Dodałam do obserwowanych. ;d
OdpowiedzUsuń